sobota, 27 lutego 2010

Latino night !!!

Szczerze mówiąc nie pamiętam wczorajszego dnia. Oprócz tego, że po raz kolejny zmokłam (!) nic szczególnego się nie stało :P Zrobiłam zdjęcie do karty studenckiej a potem udałam się na zakupy. Mam już też swój nowy numer holenderski ;)

Zawsze się zastanawiałam dlaczego Erasmusi tak późno wychodzą na imprezę. Dziś chyba już znam odpowiedź na to pytanie ;)




Ogólnie popularny "beforek" z grupą znajomych polaków rozpoczęliśmy ok 22:00 a konsumpcja przyniesionych napojów zajęła nam dłuższą chwilkę. Wszyscy moi współlokatorzy wyjechali w rodzinne strony więc korytarz i kuchnia świecą pustkami. Na imprezę wybraliśmy się gdzieś koło 1 aby... "zdążyć przed trzecią" zabawne ale prawdziwe (po godz 3 am nie wpuszczają do klubu)- dobrze, że Club International nie był zbyt daleko.
Ha! Wczoraj po raz pierwszy prowadziłam pojazd jednośladowy po napojach % i cieszyłam się, że ścieżki rowerowe mają szerokość ponad 1-ego metra, bo dzięki temu mieściłam się w swoim pasie ;)

Ale koleżanka była nawet lepsza - jej to drzewko "wyrosło" na drodze ;) Sytuacja została jednak szybko opanowana i obyło się bez kolizji, bo miała dość sprawne hamulce :)

W International-u DJ puszczał dość dobrą muzyka: mieszanka latino z popularnymi k
awałkami. hmmm....Latynowskie rytmy a na parkiecie zamiast gorących hiszpanów można było ogdać lekko nabuzowanych murzynów, arabów... i holendrów :) a ja bawiłam się z Polakiem bo tak wywijać to tylko chyba Polak potrafi :P Wytańczyłam sie po wsze czasy a dzisiaj bolą mnie barki i ledwo żyję ale powoli dochodzę do siebie ;)




impreza była naprawdę udana ;) =>






Była mała zmiana i krótka konwersacja z jakimś holendrem, który opowiadał mi o coffe shopach a ja z zaciekawieniem słuchałam jego opowieści. Szkoda, że w poniedziałek już zaczynam kursy bo może jutro wyskoczyłabym na kawę z "ciastkiem" :P

Dziś korzystając z okazji, że nie ma ludzi w segmencie postanowiłam nieco ogarnąć mieszkanko i posprzątać w kuchni - nie sądziłam, że można przyrządzać jedzonko w tak czystych garnkach... nie będę opowiadać sami zobaczcie:








=>








Frytkownica- wzór czystości





=>










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz